Na poczatek, dokladniej o tym gdzie jestem (juz w hitachi):

Jakies 20 minut rowerem. Kolo tej stacji jest tez cos w rodzaju centrum miasta.
A teraz wlasciwa czesc odcinka czyli:
Bylem na wykladzie z mechaniki kwantowej (quantum mechanics), wyklad jest po japonsku dla japonczykow, wiec przed oczami stanela mi wizja nienagannie umundurowanych, stajacych na bacznosc na powitanie i klaniajacych sie w pas japonskich studentow, a podczas wykladu jedyny slyszalny odglos poza senseiem to skrzypienie olowkow... nic z tych rzeczy. Ubrana we wszystkie kolory teczy, szarancza japonczykow na wykladzie spi, czyta komiksy, gra na jakichs przerazajacych urzadzeniach (nie znam sie na konsolach), slucha muzyki i gada (ale fakt ze cicho). I nawet sie z tym nie kryje, pierwsze lawki okupowali wlasnie ci spiacy.
Pacyfik:


W dotyku jest raczej zimny.
Jablko z Aomori:

Komorka w celach rozmiaro porownawczych - to jablko bylo duuuze! Jak grejpfrut. I pycha bylo!
Moja rozmowa z Yoshioka (podczas gdy kopal mi tylek w pilkarzyki na playstation 3)!
Yoshioka: GOOOOOL!
JA: (do siebie) &%$"#&"$, farciarz... (do niego) Yoshioka-san, jak sie mowi "lucky" po japonsku?
Yoshioka: Mmmm, "rakki"!
i wez sie tu czegos naucz :/ (btw przegralem 4:0, 3:0)
Mialo byc wiecej, ale lece na zajecia, za to bonus: oto biiru-o utteru jidou-hanbaiki czyli bohater opowiesci z poprzedniego postu:

PS: jak ktos koniecznie musi mi wyslac maila, to prosze tu:
sarkunx@gmail.com