poniedziałek, 21 marca 2011

Gearhead heaven

Na blogu Żony można przeczytać o powodach naszego exodusu z Tokio oraz o pierwszych atrakcjach pobytu w Nagoi (tutaj), mnie zaś przypadło opisać ostatnią z atrakcji, czyli Toyota Commemorative Museum of Industry and Technology. W skrócie: muzeum Toyoty. Zlokalizowanym w centrum Nagoi, bo Nagoja to takie japońskie Detroit - w okolicy fabryki i biura mają chyba wszystkie ważniejsze japońskie koncerny motoryzacyjne, czy zatem może być lepsze miejsce, by postawić ogromny pomnik (bo nim w istocie jest muzeum) założycielowi Toyoda Industries?

Wynalazca i wizjoner, mr Toyoda. Piękny przykład ‘od zera do bohatera’ - syn biednego stolarza został twórcą jednej z większych korpo na świecie.

Muzeum ma dwie główne ekspozycje. Pierwsza poświęcona jest wielkiemu dziełu imć Toyody, czyli przemianom przemysłu włókienniczego - bo tym na początku zajmowała się Toyoda Industries. Celem imć Toyody było podniesienie wydajności krosen poprzez ich automatyzację. W muzeum można zatem zobaczyć jak dokonywało się przejście z wieku narzędzi w wiek maszyn, a następnie w nowoczesność. W ogromnej sali zgromadzone są najróżniejsze narzędzia włókiennicze używane od 1900 do 2000 roku. I tak drewniane, napędzane siłą ludzkich mięśni krosna ustępują miejsca maszynom parowym, a te zaś zmieniają się w sterowane komputerowo i nadzorowane bezprzewodowo machiny robiące z włóknami takie rzeczy, że trudno mi je nawet opisać. Podejrzewam, że dla osoby znającej się na rzeczy jest to pasjonujące, ja jednak w okolicy trzydziestej machiny zacząłem tracić zainteresowanie - mimo że chyba każdą z maszyn można uruchomić lub chociaż obejrzeć na jej temat krótki filmik.

This! Is! Cotton!!!

Na szczęście pawilon numer dwa to marzenie każdego chłopca, a dla gearheadów to prawdziwa ziemia obiecana - jest on bowiem poświęcony dziełu Toyody Juniora, czyli samochodom marki Toyota. W sali jeszcze większej od pierwszej, można zobaczyć, dotknąć i uruchomić(!) chyba każdy podzespół montowany w Toyotach od czasów pradziadka AA, do Toyoty Prius. Oglądaliśmy zatem jak działają hamulce, zawieszenia, silniki, dyferencjały, skrzynie automatyczne, wspomaganie sterowania itd itp. Pokazane jest nawet jak zmieniały się siedzenia, lusterka i szyby montowane w samochodach na przestrzeni ostatnich 70 lat. Można było obejrzeć autentyczne samochody rozbite w testach bezpieczeństwa, oraz kilkanaście modeli aut z różnych lat. 

Ja i prototyp pierwszego samochodu marki Toyota.

Żona w roli hostessy prezentuje model produkcyjny AA Sedan.

Można było również zobaczyć (i uruchomić!) elementy linii produkcyjnej takie jak roboty spawające elementy karoserii i sześćset tonową prasę. Jednym słowem: AWESOME! Moje wewnętrzne dziecko dostało paliwa na najbliższy rok, a Żona zrozumiała jak działa ABS.

Gearhead heaven: jak zmieniały się silniki...

Puzzle!

Ciekawostka z serii 'Japan is Weird!': Deska rozdzielcza z wbudowanym faksem.

Na froncie poszukiwań pracy w Japonii niestety nie jest za dobrze, a po ostatnich wydarzeniach zrobiło się jeszcze gorzej. Jak się dowiedziałem już na miejscu, w zeszłym roku były spore cięcia w wielu korpo, zatem na rynku ciągle jest sporo informatyków szukających pracy. Z kolei po trzęsieniu spodziewam się, że przynajmniej część ludzi z północy kraju będzie zmuszonych szukać pracy gdzie indziej, a najbliżej mają do Tokio. Powoli zatem przyzwyczajam się do myśli o zrobieniu sobie przerwy od pracy w IT na czas dłuższy...

6 komentarzy:

Jaś pisze...

a jest w muzeum Toyoty specjalna sala w której bez przerwy puszczają odcinek Top Gear w którym udowadniają, że HiLux jest niezniszczalny?

Jaś pisze...

a właściwie co to jest to co masz na tych zdjęciach w uchu? Wygląda jak słuchawka bluetooth, ale jak znam pomysłowość Japończyków to to może byc mega-zajebista-słuchawka, która orintuje się gdzie jesteś i na co patrzysz i od razu mówi Ci co to jest w jednym z miliarda znanych sobie języków, łącznie z migowym... :P

Sarkun pisze...

Jak to co! To cyber-wszczepka, wszyscy takie dostali w związku z kryzysem w Fukushimie - inforumuje o zagrożeniach. Jedyny minus jest taki, że na sygnał z tajnej bazy przejmie nad nami kontrolę i zmusi do kolejnego ataku na Pearl Harbour.

Cukier (vel. EVA-01) pisze...

hmhmhmhmhm jak byłem mały to zwiedzałem podobne muzeum - działało kiedyś przy FSO - niestety było tam zdecydowanie mniej do oglądania :)

Chudini pisze...

HiLux jest niezniszczalny, jakiś czas temu przestawiłem drewniany płot a na lakierze nawet nie mam rysy.
A był tam jakiś prototyp mojego maleństwa? Jak tak podeślij fotkę. :)

Sarkun pisze...

@Chudi - pick-upów nie było, tylko jakieś wczesne ciężarówki niestety...